Maluch w podróży – w samolocie i hotelu

Właśnie wróciliśmy z naszych pierwszych wakacji we troje. Grecja ugościła nas piękną (jak na marzec) pogodą, dobrym jedzeniem oraz niezwykle pozytywnym nastawieniem do naszego małego podróżnika. Pierwszej podróży samolotem oczekiwaliśmy z mieszanką niepokoju i zaciekawienia jak też nasz niespełna pięciomiesięczny synek “poradzi” sobie z takim nadmiarem nowości. Na trasie Warszawa – Ateny mieliśmy okazję “przetestować” linię Aegean, na locie powrotnym nasz rodzimy LOT. A było tak…

Na lotnisko dotarliśmy na ok. 1 godzinę i 45 minut przed odlotem. Ponieważ odprawiliśmy się w domu przez internet od razu udaliśmy się do stanowiska “drop off” linii Aegean. Uprzejmy pan przy stanowiskach odprawy od razu wyłapał nas spośród innych pasażerów i zaprosił do nadania bagażu przy stanowisku odprawy biznes klasy. Nasze bagaże zostały oznaczone specjalnymi przywieszkami z napisem “Priority” i jako pierwsze wyjechały przy odbiorze bagażu w Atenach. Podróżując z niemowlęciem (0-2 lata) linia Aegean zezwala na zabranie jednej sztuki bagażu podręcznego oraz wózka (warunkiem jest, żeby wózek się składał), a przy taryfie Flex i Business również bagażu rejestrowanego do 23 kilogramów. Co ciekawe bagażem podręcznym dla niemowlęcia może być fotelik samochodowy, który możemy zabrać na pokład. Zaopatrzeni w karty pokładowe udajemy się do kontroli. Na warszawskim lotnisku Chopina osoby podróżujące z małymi dziećmi mają pierwszeństwo przy stanowisku nr 1. Zarówno wózek jak i fotelik musieliśmy ułożyć na taśmie – musiały zostać prześwietlone. Dziecko naturalnie “przechodzi” przez bramkę na rękach rodzica. Przy wejściu na pokład ten sam uprzejmy pan poprosił nas o ustawienie się z boku, żebyśmy mogli wejść na pokład w odpowiedniej kolejności. Oprócz nas był jeszcze dwie pary z niemowlętami. Wszyscy zostaliśmy wpuszczeni na pokład jako pierwsi, nawet przed pasażerami biznes klasy. Wózek zostawiliśmy przy wejściu na pokład, fotelik samochodowy zabraliśmy do samolotu (samolot był podstawiony pod rękaw). Po raz pierwszy w życiu weszłam na pokład samolotu jako pierwsza. Personel pokładowy powitał nas szerokimi uśmiechami, poinformował, jak przebiegać będzie procedura podczas startu i lądowania (dostajemy specjalny pas dla dziecka, który przypina się do pasa dorosłego, oczywiście personel pokładowy pomaga w jego założeniu) oraz o możliwości podgrzania jedzenia dla dziecka. Celowo wybraliśmy miejsca na końcu samolotu, żeby “mieć pod ręką” toaletę. Na szczęście trzecie siedzenie obok nas było wolne, więc umieściliśmy tam fotelik samochodowy, w którym młody przespał cały lot.

IMG_0688a

Mój pierwszy lot samolotem – zieeew

Podróżujące mamy zalecają, aby na czas startu i lądowania przystawić dziecko do piersi (lub dać butelkę albo smoczek), żeby dziecku nie zatykały się uszy. Trochę to skomplikowane z tą piersią, kiedy masz malucha przypiętego do siebie. Ja nakarmiłam synka tuż przed startem i mały zasnął przy kołowaniu. Po informacji, że można odpiąć pasy przełożyliśmy małego do fotelika, w którym przespał cały lot do momentu kiedy samolot rozpoczął zniżanie do lądowania, gdzie trzeba było ponownie przypiąć się pasami. To mu się niestety nie spodobało, czemu dał wyraz głośnym płaczem. W trakcie lotu personel pokładowy kilkakrotnie pytał czy wszystko w porządku i czy nie potrzebujemy czegoś dla dziecka. Synek dostał zestaw małego podróżnika (Aegean Junior Pilot): paczkę mokrych chusteczek, przywieszkę do smoczka oraz naklejkę samochodową. Dla starszych dzieci są kolorowanki, gry pamięciowe i odznaka pilota 🙂

Lot powrotny mieliśmy o 4:40 rano, co miało i swoje dobre strony – synek zasnął jeszcze w terminalu 🙂 Na lotnisku w Atenach również mieliśmy możliwość odprawienia się na stanowisku biznes klasy. W przypadku dzieci poniżej 2 roku życia (INF) LOT umożliwia zabranie 1 sztuki bagażu rejestrowanego do 23 kg (do 158 cm łącznie) niezależnie od klasy podróży i portu docelowego (z wyjątkiem biletów w LOT Economy Simple) oraz pokarm i składany wózek lub spacerówkę. Przy odprawie usłyszeliśmy, że zarówno fotelik jak i wózek musimy oddać przy wejściu do samolotu, co oznaczało perspektywę trzymania młodego na rękach przez cały lot. Finalnie zdecydowaliśmy się nadać gondolę jako bagaż rejestrowany a resztę zabrać ze sobą. W tym celu musiałam udać się do specjalnego stanowiska, na którym nadaje się bagaż “oversize”. Tym razem nasze bagaże nie dostały przywieszki “priority”. Z uwagi na małe obłożenie lotu nie odprawiamy się jako pierwsi. Do samolotu jedziemy autobusem. Synek śpi w foteliku postanawiam zatem wejść na pokład z fotelikiem i zapytać personelu pokładowego czy koniecznie muszę wyjmować syna z fotelika i oddać go do luku bagażowego (fotelik, nie syna ;). Na szczęście okazuje się, że młody może zostać w foteliku i nawet nie musimy wyjmować go na czas startu i lądowania – wystarczyło, że przypięłam fotelik pasem. Dzięki temu młody przespał start, lot i lądowanie. Znów wybraliśmy miejsca na końcu samolotu. Również tym razem personel pokładowy zapewnił nas o możliwości podgrzania jedzenia dla dziecka oraz upewniał się w trakcie lotu, że niczego nie potrzebujemy. W Warszawie szybko odebraliśmy bagaże, ale po gondolę trzeba było udać się na specjalną taśmę, gdzie wyjeżdżały bagaże o nietypowych gabarytach.

Ogólnie oba loty przebiegły bezproblemowo. Zarówno obsługa lotniska jak i personel pokładowy dokładali wszelkich starań, aby nasze loty były bezproblemowe, co leżało również w ich interesie. Jak widać jeśli chodzi o podróżowanie z niemowlęciem nie ma uniwersalnych zasad, które obowiązywałyby w każdej linii. Każda linia ma swoje własne zasady dotyczące ceny biletu oraz bagażu przysługującego najmłodszym podróżnikom. Dlatego najlepiej upewnić się bezpośrednio u danego przewoźnika kontaktując się z infolinią lub sprawdzając informacje na stronie internetowej.

Wybierając hotele ważne było dla nas, aby:

  • dostępne było łóżeczko turystyczne dla malucha;
  • w pokoju była łazienka, najlepiej z wanną;
  • w hotelu było śniadanie;
  • w hotelu była winda;
  • ogólnie hotel miał lokalizację niedaleko atrakcji turystycznych.

W Grecji zatrzymywaliśmy się w dwóch hotelach – hotelu Evripides w Atenach oraz hotelu Morfeas w Argos.

W hotelu Evripides w Atenach:

  • czekało na nas łóżeczko z pościelą: prześcieradło, cieplutki kocyk oraz podusia
  • łazienka była bardzo mała, dwie osoby robiły tłok, ale była wanna
  • śniadanie serwowano na oszklonym tarasie na 7. piętrze z widokiem na Akropol; standardowe śniadanie kontynentalne plus greckie przysmaki (feta, oliwki itp.)
  • łatwe parkowanie to rzecz mało znana w Atenach i ogólnie w całej Grecji, generalnie odradzamy przemieszczanie się samochodem po tym mieście
  • były dwie windy z wąskimi wejściami, wózek ledwo mieścił się do jednej
  • plusem lokalizacji była bliskość głównych atrakcji Aten (plac Monastiraki ok. 10 min spacerem, a stamtąd już bardzo blisko na Akropol). Sama dzielnica niezbyt ciekawa, na pewno po zmroku, blisko do dzielnicy Omonia, która nie cieszy się dobrą opinią

Ogólnie hotel nadaje się na krótki pobyt z maluchem. Obsługa pomocna, dostaliśmy np. korek do wanny, żeby łatwiej było kąpać młodego.

W hotelu Morfeas w Argos:

  • dostaliśmy łóżeczko z prześcieradłem
  • łazienka była dość duża jednak wbrew opisom na booking.com w łazienkach był tylko prysznic. Ale za to załatwiono nam wanienkę.
  • ponieważ hotel był w trakcie remontu, śniadanie serwowano w hotelowej kawiarni. Niby nie problem, ale Grecy dużo palą a w lokalach nie ma zakazu palenia. Praktycznie codziennie jadaliśmy śniadanie w towarzystwie greków popijających poranną kawusię i zakąszających papieroskiem. Śniadanie standard, bez szału, nieco monotonne
  • parkowanie to wyzwanie – niby wyznaczone strefy parkowania, ale w ciasnych, zazwyczaj jednokierunkowych uliczkach trudno było znaleźć wolne miejsce. Praktycznie codziennie krążyliśmy po okolicy wzrokiem jastrzębia wypatrując wolnego miejsca, aby “przytulić” naszą wypożyczoną Skodę.
  • winda w tym hotelu była najmniejszą windą jaką widzieliśmy w życiu. Owszem mieściliśmy się tam we troje, ale fotelik z synem stał na podłodze nam między nogami. Wózek nie mieścił się tam w żaden sposób, chyba że złożony. I tu znów pomógł nam właściciel udostępniając windę normalnych rozmiarów w części remontowanej. Była tylko nieco zakurzona.
  • lokalizacja – lepsza być nie mogła. Ścisłe centrum, widok mieliśmy na główny plac (też w remoncie) oraz zamek Larissy na wzgórzu. Na tyłach hotelu był supermarket. Blisko do kawiarni i restauracji. Chociaż podejrzewam, że w sezonie, kiedy całe życie nocne toczy się najprawdopodobniej właśnie na tym placu, o ciszy i spokoju można pomarzyć.

Obsługa w hotelu była fantastyczna! Zapewne działo się to za sprawą uroku osobistego naszego syna, ale wszyscy pracownicy hotelu dokładali wszelkich starań, aby nasz pobyt (byliśmy tam cały tydzień) był jak najbardziej komfortowy. Na widok nadjeżdżającego wózka otwierano nam drzwi. Załatwiono dla nas wanienkę do kąpania syna. Gdy złapaliśmy gumę w wózku zaanonsowano nas w pobliskim sklepie rowerowym, tak że właściciele od razu wiedzieli o co chodzi. Kolejny hotel godny polecenia.

W przypadku hoteli najlepiej uprzedzić właścicieli, że przyjeżdżamy z maluchem i dać znać, że mamy jakieś szczególne potrzeby jak łóżeczko, wanienka, czajnik czy lodówka. Być może nie zawsze wszystko da się załatwić, ale zazwyczaj hotelom zależy aby klienci byli zadowoleni i dokładają starań aby podróż z niemowlęciem ułatwić i umilić.